Język Polski


Muzeum Ziemi Makowskiej i Garnizonu Różan


Strona główna » Aktualności » Pierwsza publikacja


28-02-2011
Informacje o artykule
 (Głosów #: 0)

Pierwsza publikacja  


W najbliższym czasie ukaże się pierwsza książka z serii „Rożanskij Wojennyj Wiestnik” – serii Muzeum Ziemi Makowskiej i Garnizonu Różan. W książce „Wspomnienia o latach, które dawno minęły” Józef Wójcik (członek Armii Krajowej pochodzący z Krasnego) opisuje swoje ciekawe, niespokojne dzieciństwo przerwane wybuchem II wojny światowej, dorastanie podczas okupacji oraz pracę w konspiracji - jako żołnierz AK oddziału "Łowcy". Ciekawa lektura dla Polaków myślących samodzielnie i uwazajacych, że "Polak - to brzmi dumnie..." Poniżej prezentujemy wstęp do książki:

Pierwsza publikacja



WSTĘP


Nigdy nie sądziłem, że będę kiedyś pisał wspomnienia, a to głównie dlatego, iż moje przeżycia i doznania nie odbiegają zapewne wiele od tych, które były udziałem innych osób żyjących w tamtych latach. Ostatnie przeobrażenia historyczne zmuszają mnie jednak do przeprowadzania porównań czasów minionych z obecnymi, a to z kolei rodzi dawne wspomnienia.

Czasy mojego dzieciństwa, toż to już zupełnie inna epoka, którą od obecnej - moich wnuków, ba - nawet dzieci - dzieli przepaść obyczajowa, kulturowa, cywilizacyjna. Pomyślałem więc, że może warto ocalić wspomnienia me od zapomnienia. Przy tym w życiu każdego człowieka zdarzają się sytuacje wesołe i smutne, a czasem niebezpieczne, z których jednak wychodzi się obronną ręką, co mogłoby, być może, kogoś zainteresować, zwłaszcza iż znaczna część mych wspomnień dotyczy czasów Drugiej Wojny Światowej i Okupacji.

Przy okazji różnych spotkań z okazji urodzin, imienin, czy Świąt, opowiadamy sobie (niestety coraz rzadziej, gdyż rozmowę powoli zastępuje oglądanie telewizji) o tym co nas w życiu spotkało, dobrego lub złego, ciekawego lub przykrego, słowem godnego opowiedzenia. Rodzi to czasem pytanie: A może warto to zapisać, by zostawić po sobie ślad, dla wnuków ? Dla dalszych pokoleń ?

Kiedyś od Anny i Stefana Pawlikowskich, z którymi łączy mnie i Alinę - moją żonę, przyjaźń trwającą od dziesięcioleci, usłyszałem niespodziewaną sugestię, żebym spisał swoje wspomnienia. Prawdę mówiąc, puściłem to wtedy mimo uszu, ale gdy w 1993r. Anna i Stefan wręczyli mi z okazji imienin pamiętnik o czystych kartach, do zapisania, z piękną zachęcającą do tego dedykacją, obiecałem że się postaram coś napisać. Potem znowu naszły mnie wątpliwości, kogo moje wspomnienia mogą interesować ?

Mijały lata, a przy każdym spotkaniu moi przyjaciele pytali, czy piszę, zaś ja odpowiadałem, że o tym myślę i mam zamiar zacząć. Istotnie coraz częściej sięgałem pamięcią do lat dzieciństwa, które minęły bezpowrotnie i tych późniejszych, które w końcu zabrały mi moich trzech braci i inne bliskie mi osoby.

W końcu zacząłem pisać, chociaż zbyt późno, gdyż pisanie wspomnień w starszym wieku, nie jest łatwe, zmusza bowiem do przywoływania czasu dzieciństwa i młodości, powodując zadumę i żal za tym, co minęło tak szybko.

Będę szczęśliwy jeżeli moje wspomnienia, które dedykuję współczesnej naszej młodzieży, sprawią że pozna ona - choć trochę – tak odległe dla niej lata, ich blaski i cienie w okresie przedwojennym, a trud i walkę w okresie Drugiej Wojny Światowej.

Zdarzenia, które opisuję w mych wspomnieniach, dotyczą tylko małego fragmentu terenów Północnego Mazowsza. Wszystko co napisałem, przeżycia moje i mojej rodziny, oparłem na podstawach swojej pamięci.

Przywołuję we wspomnieniach tak bliskich mi kolegów szkolnych, towarzyszy wspólnych zabaw, również i inne osoby, które odcisnęły ślad w mej pamięci. Jeśli już nie żyją, żyją ich dzieci, wnuki i prawnuki, bo miejscowości o których piszę, mimo różnych zmian i przekształceń w okresie powojennym, istnieją nadal. Zasłużyły na pamięć nie tylko nazwy miejscowości, ale przede wszystkim nazwiska ich mieszkańców, bo to oni przyczynili się do rozwoju tych miejscowości, a jednocześnie przenosili tradycje z pokolenia na pokolenie.

Zmiany polityczno - społeczne i nieubłagane prawa ekonomii, zamknęły okres 130-tu lat historii istnienia Cukrowni Krasiniec w Szczukach. Pozostawiła ona po sobie wspomnienia nie tylko jako zakład pracy, który dawał zatrudnienie miejscowym mieszkańcom, ale jako ośrodek krzewienia działalności patriotyczno – kulturalnej, prawie od momentu swego powstania. Już w końcu dziewiętnastego wieku, na tutejszych terenach, zaczęto prowadzić tajne nauczanie pisania i czytania w języku ojczystym. Wzbogaciła ten okres w latach 1886 - 1889 późniejsza wielka uczona i laureatka nagrody Nobla w dziedzinach fizyki i chemii Maria Skłodowska – Curie, która pracując jako nauczycielka dzieci państwa Żórawskich, w majątku Szczuki, po kryjomu przed władzami carskimi, uczyła dzieci wiejskie. Najstarsi mieszkańcy Szczuk pamiętali ją jeszcze jako ”pannę Marysię od państwa Żórawskich”.

W latach 1905 - 1906 zaczęła się rozwijać na tych terenach działalność rewolucyjna, o zabarwieniu narodowo - socjalistycznym, co spowodowało prześladowania prowadzone przez władze carskie. Zmusiło to wiele osób do emigracji z kraju do Ameryki, jak to uczynili bracia mojej matki. W listopadzie 1918 roku, utworzony na terenie Szczuki - Krasiniec, oddział Polskiej Organizacji Wojskowej rozbroił niemiecką żandarmerię.

W czasie Drugiej Wojny Światowej, podczas Okupacji niemieckiej, powstał duży ośrodek Ruchu Oporu Armii Krajowej. Z naszego terenu w połowie roku 1944, 20 żołnierzy - ochotników wstąpiło do Oddziału Partyzanckiego ”Łowcy”, który działał w rejonie Północnego Mazowsza.

Wielu mieszkańców tutejszych okolic, za patriotyczną podziemną działalność w walce z niemieckim okupantem, było więzionych, trafiło do obozów zagłady, poniosło śmierć w różnych okolicznościach z rąk najeźdźców.

Rok 1945 również zaznaczył się Ruchem Oporu Armii Krajowej, przeciw władzom uzależnionym od Rosji Sowieckiej, dając świadectwo swojej patriotycznej postawy, w dążeniu do prawdziwej niezależności i suwerenności Polski. Wszystkie to starałem się przedstawić, w miarę swych możliwości, na kartach tych wspomnień.

Na zakończenie czuję się zobowiązany do zaprezentowania owej wspomnianej wyżej dedykacji, która w jakimś stopniu zainspirowała mnie do spisania mych wspomnień.

Józiowi do sztambucha. 19 marzec 1993 r.

Kiedy umilkł już brzęk stali,
Wtedy pióra się imali
Ludzie wielcy, lecz i mali...
Była ich doprawdy chmara,
Że przypomnę tu Cezara,
Paska, księdza Kitowicza......
Pamięć ludzka jest zwodnicza,
A więc słusznie – bez wątpienia –
Spisywali swe wspomnienia:
Naruszewicz, Konopiński,
Kniaźnin, Koźmian i Prądzyński
I caryca Katarzyna
I zabójca Rasputina,
Sprawom obcych tronów bliski,
Książe Adam Czartoryski,
Do pisania kiepska dola,
Przymusiła też de Gaulle’a,
Wybielania zaś chęć znana
Generała Guderiana !
Również Duklan Jan Ochocki
Na pisaniu trawił nocki.
Nocą zbierał się do pracy,
Także Chodźko – sam Ignacy
I pogromca też moskiewski
Pisał dariusz e-S Żółkiewski ! !
A dlaczego to robili ? ?
By ocalić pamięć chwili !
Kiedy wojen mrą ofiary,
Gdy cierpienie nie zna miary,
Gdy wyłażą skądś koszmary,
Gdy się wali ustrój stary –
Ludzie piszą..... MEMUARY !
Czas ucieka, świat się zmienia !
Siadaj Józiu – pisz wspomnienia -
Czego Ci życzą Anna i Stefan Pawlikowscy


Tagi dla tego artykułu: wspomnienia, Józef, Wójcik, powiat, makowski, węgrzynowo, płoniawy, bramura
     Komentarze: 2


Znajdujesz się na stronie jako gość.
Przejdź do rejestracji lub zaloguj się na stronie.


<
Nupporterbj

6 Wrzesień 2013 10:28

Informacje o komentarzu
  • Grupa: Gość
  • GG: --
  • Zarejestrowany: --
  • Artykułów: 0
  • Komentarzy: 0
<
Neloarirl

24 Wrzesień 2013 07:35

Informacje o komentarzu
  • Grupa: Gość
  • GG: --
  • Zarejestrowany: --
  • Artykułów: 0
  • Komentarzy: 0
imitrex cost walgreens buy sumatriptan online cheap generic imitrex injection price - http://www.mambolittleitaly.com/imitrex.html